wtorek, 16 sierpnia 2016

Mroczna strona Chin – festiwal jedzenia psów

Mroczna strona Chin – festiwal jedzenia psów


Autor: Tymoteusz Szymański


Temat jedzenia psów w Chinach słyszał już chyba każdy. Zwykle jednak słyszy się właśnie tyle — że takie zjawisko istnieje. Jeżeli chcesz poznać ten kontrowersyjny temat trochę lepiej, zapraszam do przeczytania.


We wszelkiego rodzaju poradnikach i leksykonach opisujących ciekawostki i kultury innych krajów istnieje tendencja do podkoloryzowania i skupiania się na ich bardzo specyficznych turystycznych atrakcjach. Nie ma co się zresztą dziwić, zwykle napisane są one w celach reklamowych i turystycznych, bądź stworzone przez i dla miłośników danego zakątka świata. Każdy kraj posiada swoje mroczne strony. Nie oznacza to, że dyskwalifikują one całe państwo jako cel podróży wakacyjnej lub biznesowej. Prawdziwe poznanie kultury powinno dotykać całego spektrum tematów, obejmując zarówno te wspaniałe, jak i ciemne strony kultury.

Temat jedzenia psów w Chinach słyszał już chyba każdy. Zwykle jednak słyszy się właśnie tyle — że takie zjawisko istnieje. Jak w przypadku wielu równie kontrowersyjnych tematów istnieje wiele wersji relacji tego zjawiska, czasem słyszymy, że jest to starożytna, archaiczna i rzadko występująca tradycja w odległych wioskach, inni mówią, że proceder ten ma miejsce jedynie w terenach ogarniętych biedą, gdzie głód nie pozostawia dużego wyboru mieszkańcom, a jeszcze inne źródła rozpisują się, że odwiedzając chińską rodzinę na obiad, możemy znaleźć pieczonego psa na półmisku na stole, jak jest w rzeczywistości?

Chiński zwyczaj, czy zwykłe okrucieństwo - Tłumaczenia

Jak w wielu plotkach w każdej z tej historii jest ziarnko prawdy. Zacznijmy od tego, że jedzenie psów należy do kilkusetletniej chińskiej tradycji i nie jest to zjawisko wywołane rzekomą plagą głodu w wyniku dużej populacji Chin. Chiny, podzielone na prowincje, które diametralnie różnią się od siebie kulturowo. Zjawisko to występuje głównie w południowo-wschodniej części Chin. Ważne jest zrozumienie również, że dla mieszkańców tych prowincji, oburzenie świata zachodniego spotyka się ze zdziwieniem, gdyż dla nich psy są tak samo zwierzętami hodowlanymi, jak indyki czy owce. Spróbujmy (choć wiem, że to niełatwe) wyobrazić sobie reakcję Polaków, gdyby Hindusi organizowali w Polsce protesty przeciwko jedzeniu krów, które w kulturze Indii są uważane za święte. Prawdopodobnie ich wtrącanie się w naszą gospodarkę i to, co jemy, uznalibyśmy za oburzające. Bariery pomiędzy kulturami są wysokie i trudno znaleźć jakieś porozumienie, jeżeli nie potrafimy postawić się w sytuacji drugiej strony.

Najbardziej zniesławionym miejscem gdzie popularne jest jedzenie psiego mięsa jest miasto Yulin w prowincji Kuangsi (lub Guangxi) niedaleko granicy z Wietnamem. Co roku w tym mieście odbywają się targi, gdzie kupuje się psie mięso. Dzień ten jest nazywany „Festiwalem Psiego Mięsa”, choć nie jest to oficjalna nazwa zaakceptowana przez miasto. W ciągu tego jednego dnia ubijanych i spożywanych jest tam średnio dziesięć tysięcy psów, głównie szczeniaków i młodych psów.

Psie mięso uważa się za przysmak i jego spożywaniu przypisuje się właściwości lecznicze, jest ono również droższe za kg niż chociażby drób. Poza samym faktem spożywania psów, wiele fundacji i organizacji walczących z okrucieństwem zwierząt skupia się głównie na fakcie, że sposób uboju tych zwierząt jest nie do pomyślenia w stosunku do żadnych zwierząt hodowlanych. Psy są bowiem gotowane żywcem, czasem bite na śmierć metalowymi pałkami, rażone prądem, gdyż jak zwolennicy tej tradycji twierdzą – uzyskuje się w ten sposób lepszy smak mięsa.

Tak, zdecydowanej większości mieszkańców Europy takie wiadomości przyprawiają o dyskomfort, smutek, a nawet gniew. Warto również zaznaczyć, że takie emocje pojawiają się również wśród mieszkańców Chin. Tam gdzie sprzedawane jest psie mięso, zawsze można spotkać aktywistów, którzy aktywnie starają się zapobiec temu procederowi i ratować psy, chociażby odkupując je od sprzedawców. W ostatnich latach przygotowana nawet została ustawa zakazująca handlu psim i kocim mięsem pod karą grzywny i pozbawienia wolności. Ustawy nie wprowadzono jednak w życie. Diametralne zmiany w kulturze nie powstają z dnia na dzień, ale biorąc pod uwagę, że takie głosy w ogóle pojawiają się po setkach lat trwania tej tradycji, sugerują, że być może proceder ten zakończy się w naszym stuleciu.


Artykuł napisany dzięki tłumaczowi języka chińskiego

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Co zobaczyć w Krynicy-Zdrój?

Co zobaczyć w Krynicy-Zdrój?


Autor: Monika Szyszko


Krynica-Zdrój to uzdrowiskowa miejscowość położona w Beskidzie Sądeckim, w otoczeniu trzech gór: Parkowej, Krzyżowej oraz Jasiennika.


Krynica-Zdrój oraz okolice o wyjątkowych walorach przyrodniczych i krajoznawczych. Znajdą tu coś dla siebie zarówno amatorzy pieszych wędrówek, jak i wielbiciele tras rowerowych. Krynica to nie tylko zimowe szaleństwo na stokach oraz wody mineralne.

Punkty widokowe

Okolica oferuje kilka punktów widokowych. Jednym z nich jest Jaworzyna Krynicka. Te same miejsca, które zimą służą do szaleństw narciarskich, w inne pory roku stanowią doskonałe punkty widokowe. Dodatkową atrakcją góry jest Diabelski Kamień, największa spośród obecnych na wzgórzu wychodni. Znajduje się na wschodnim stoku Jaworzyny. Widokową opcją dla mniej mobilnych turystów jest wjazd na Jaworzynę kolejką gondolową. Podróż trwa około siedmiu minut. Innymi punktami widokowymi w okolicy są Góra Parkowa oraz Bacówka pod Wierchomlą. Góra Parkowa znajduje się w samym centrum Krynicy. Otoczona jest parkiem, obfitującym w wiele urokliwych zakątków. Na szczyt można dotrzeć pieszo lub kolejką linowo-terenową. Bacówka oferuje z kolei efektowne widoki na pasmo Radziejowej oraz szeroką panoramę Tatr.

Piesze szlaki turystyczne

Okolica obfituje w turystyczne szlaki piesze o różnej trudności. Prostym i często wybieranym przez turystów szlakiem jest szlak żółty, wiodący z Deptaku na Parkową przez Hawrylówkę i na Jaworzynkę. Innymi słowy dookoła Krynicy. Szlakiem nieco bardziej wymagającym, obliczonym na kilka dni i noclegi w schroniskach jest czerwony szlak biegnący z Krynicy przez Holicę, Jaworzynę, Runek, aż po Halę Łabowską. Jest to niezwykle malowniczy szlak, wiodący nie tylko przez Beskid Sądecki, ale zahaczający także o Beskid Niski. Najdłuższym szlakiem jest także szlak czerwony biegnący przez Huzary, Mochnaczkę oraz Izby. Liczy on blisko 15 km. Oba czerwone szlaki są trasami głównymi w rejonie Krynicy, prezentującymi najważniejsze walory krajoznawcze tego terenu.


domki krynica

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Rejs wycieczkowy po Kanale Elbląskim

Rejs wycieczkowy po Kanale Elbląskim


Autor: Damian Nalewajek


Jeśli myślicie, że ciekawe rejsy wycieczkowe można znaleźć tylko poza granicami naszego kraju, to jesteście naprawdę w dużym błędzie. W Polsce też istnieją miejsca, gdzie podróż wodnym szlakiem dostarczy wielu ekscytujących widoków. Jednym z nich jest szlak wzdłuż Kanału Elbląskiego.


Kanał Elbląski, który łączy Ostródę z Elblągiem, znajduje się na terenie województwa warmińsko-mazurskiego, a jego długość wraz z odgałęzieniami wynosi prawie około 150 kilometrów. To największa tego typu droga wodna w Polsce. Historia kanału sięga XIX wieku, gdy na terenie Mazur dynamicznie zaczął rozwijać się przemysł, m.in. szkutnictwo. Początek prac nad jego budową datuje się na rok 1844. Od tamtego momentu Kanał Elbląski był wielokrotnie rozbudowywany – powstawały kolejne pochylnie i śluzy wodne. W 1862 roku kanał został oficjalne oddany do użytku, mimo że pierwszy rejs wzdłuż jego brzegów odbył się dwa lata wcześniej. Ciekawostką jest, że budowa Kanału Elbląskiego była droższa o około 10% od kosztów wybudowania Wieży Eiffla w Paryżu. Aby szlak wodny na terenie Mazur stał się rzeczywistością, trzeba było ponieść wydatki odpowiadające wartości 77 ton złota.

Szlak został otwarty dla turystów w roku 1912. Wtedy właśnie pierwszy wycieczkowy rejs zorganizowało przedsiębiorstwo żeglugowe Schliffs-Reederei Adolf Tetzlaff. Od roku 1927 pasażerskie wyprawy stały się codziennością, a statki o nazwach „Heini”, „Konrad” czy „Herta” były częstym widokiem na wodach Kanału Elbląskiego.

Trasa rejsu wycieczkowego po Kanale Elbląskim pozwala na obcowanie z wyjątkową przyrodą. Jezioro Druzno to miejsce nazywane „Polską Amazonią”. Jego powierzchnia w znacznym stopniu pokryta jest nymfeidami, czyli roślinami o pływających liściach. Zatem można zobaczyć tutaj chociażby grzybienie, grążele oraz chronionego grzybieńczyki. Poza florą, Kanał Elbląski przebiega przez teren, na którym występuje około 180 gatunków ptactwa błotnego i wodnego. Warto dodać, że odcinek między Ostróda a Miłomłynem, jest częścią „Szlaku Papieskiego”, gdyż w latach 1957-1958 szlakiem tym pływał Karol Wojtyła, przyszły papież Jan Paweł II. Na jego cześć na śluzie Miłomłyn postawiono granitowy pomnik i posadzono dąb.

Rejs wycieczkowy po Kanale Elbląskim to świetna propozycja na ciepłe miesiące. Nigdzie indziej, jak właśnie na terenie Zielonych Płuc Polski, nie przeżyjemy takiej bliskości z unikatową florą i fauną. W Polsce też można wyruszyć w ciekawy rejs. Szlak wzdłuż Kanału Elbląskiego jest tego przykładem.


Rejsy wycieczkowe są wspaniałym pomysłem na spędzenie wolnego czasu.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Droga, która ukształtowała Europę

Droga, która ukształtowała Europę


Autor: Damian Nalewajek


Ludzie szukający duchowej przemiany, wewnętrznego wyciszenia, wzmocnienia w wierze – od tysiąca lat udają się szlakiem świętego Jakuba do Santiago de Compostela w Hiszpanii. To miejsce łączy wyznawców wszystkich Kościołów chrześcijańskich. Jak twierdził Johann Wolfgang Goethe, Europa powstała na szlakach prowadzących do Santiago de Compostela.


Nie każdy z nas wie, że nazwa pielgrzym wywodzi się właśnie od pątników idących szlakiem świętego Jakuba. W średniowieczu peregrino wędrował do grobu Apostoła Jakuba w Santiago de Compostela, romero – do Rzymu, a palmero do Jerozolimy. Muszle przegrzebków, znajdowane na wybrzeżu Atlantyku, były często zbierane przez pielgrzymów i przywożone do domu na pamiątkę – potem stały się symbolem wędrówki szlakiem świętego Jakuba, a nawet pielgrzymowania w ogóle.

Do grobu św. Jakuba pielgrzymowali przedstawiciele wszystkich stanów, także dostojnicy kościelni i władcy: Karol Wielki, Izabela Kastylijska, św. Brygida Szwedzka, św. Franciszek z Asyżu, św. Ignacy Loyola, papież Jan XXIII.

Aby zrozumieć, czemu ten akurat szlak stał się tak popularny, musimy cofnąć się o dwa tysiące lat. Apostoł Jakub zwany Większym był bratem św. Jana Ewangelisty. Zginął męczeńską śmiercią, jako pierwszy z Apostołów. Jak głosi tradycja, został ścięty, ale jego wiara była tak silna, że przed śmiercią udało mu się nawrócić swojego kata. W VII wieku, kiedy Arabowie opanowali Palestynę, szczątki św. Jakuba przeniesiono z Jerozolimy do Hiszpanii, gdzie miało miejsce wiele cudownych ozdrowień. Od tej pory pielgrzymki do grobu Apostoła w Santiago de Compostela stały się niezwykle popularne. Święty Jakub stał się patronem rybaków, pielgrzymów i zakonów rycerskich. W Polsce już w XI wieku, za sprawą benedyktynów, istniało 15 kościołów pod jego wezwaniem, a pielgrzymki do jego grobu stały się celem wielu pątników. Santiago de Compostela stało się trzecim tzw. świętym miastem – po Jerozolimie i Rzymie. W średniowieczu pielgrzymka szlakiem świętego Jakuba była organizowana w celu uproszenia łask, umocnienia wiary, pokuty, dziękczynienia, ale mogła mieć też cel resocjalizacyjny – często była nakazana wyrokiem sądowym osobom, które popełniły drobne przestępstwa.

Zgodnie z tradycją pielgrzymka rozpoczynała się we własnym domu, więc dróg prowadzących do grobu św. Jakuba było wiele, najpopularniejszych jednak, oznaczonych muszlą, było kilkanaście. Do dziś najchętniej odwiedzane są te, które prowadzą przez Francję. Tradycją pielgrzymów było też śpiewanie – ze szlakiem świętego Jakuba łączymy powstanie wielu utworów, między innymi słynnego kanonu Panie Janie.

Dawni pątnicy często ślubowali milczenie i gdy szukali miejsca do spania, po prostu pokazywali muszlę – był to znak rozpoznawczy, nakazujący ugościć pielgrzyma. Tradycja okazała się tak silna, że nawet sam Apostoł Jakub był często przedstawiany w ikonografii z muszlą, kijem i sakwą. Pątnicy z daleka do dziś mają możliwość skorzystania z noclegu w prowadzonych przez bractwo schroniskach. Posługują się naszywkami z wizerunkiem muszli, które umieszczają na plecaku.

Celem wszystkich pielgrzymujących szlakiem św. Jakuba jest katedra, w której oprócz krypty, gdzie znajduje się grób św. Jakuba można podziwiać Portyk Chwały, a także botafumeiro – jedną z największych kadzielnic na świecie.

Warto zwiedzić miasto: podziwiać starówkę z punktu widokowego, udać się na krótki spacer wzdłuż średniowiecznych murów miejskich i zobaczyć uniwersytet – partnerski dla naszego UŁ.

W średniowieczu pielgrzymka kończyła się dalej – w miejscowości Fisterra (łac. finis terrae – koniec Ziemi), nad Atlantykiem. Uważano wówczas, że jest to najdalej wysunięty na zachód punkt Europy, który miał symbolicznie oznaczać koniec wcześniejszego, grzesznego życia i odnowę wewnętrzną.

W dzisiejszych czasach, planując wyprawę, można udać się na pielgrzymkę pieszą, rowerową, albo autokarową. W takim wypadku warto również odwiedzić Fatimę, miejsce objawienia maryjnego, znajdujące się na terenie Portugalii.

Pielgrzymka szlakiem świętego Jakuba może być i dziś niezwykłym przeżyciem. Droga Apostoła Jakuba jest wymagająca, jednak warto spróbować swoich sił. W poświęconej jej książce pt. Pielgrzym P. Coelho napisał: Statek jest bezpieczniejszy, gdy kotwiczy w porcie, nie po to jednak buduje się statki.


Wędrówka szlakiem świętego Jakuba może być doświadczeniem, którego nie zapomnicie do końca życia.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Jak spędzić tydzień w Karkonoszach

Jak spędzić tydzień w Karkonoszach


Autor: Anna Polgert


Przedstawiam Wam propozycję wyjazdu w Karkonosze, gdzie najlepiej się wybrać, jak spędzić czas. Jeśli wybieracie się w ten piękny zakątek Polski, ten artykuł jest specjalnie dla Was.


Wybór miejsca noclegu jest szczególnie ważny, będzie to baza wypadowa do atrakcji turystycznych a także miejsce odpoczynku po górskich eskapadach. Może to być sztampowo Karpacz lub Szklarska Poręba, jednak warto zastanowić się nad wyborem mniej odwiedzanych wiosek jak Jagniątków, Sobieszów czy Przesieka. W zależności od charakteru wyjazdu wybieramy ośrodek wypoczynkowy.

Pierwszy dzień nie powinien być zbyt intensywny, dlatego proponuję wybrać się do parku linowego w Szklarskiej Porębie- do Trollandii. To atrakcja dla całej rodziny gdzie po przebyciu trasy zielonej, na odważnych czeka jeszcze trasa czerwona. Następnie można wybrać się na zwiedzanie miasteczka w poszukiwaniu Ducha Gór Karkonosza, którego można spotkać pod różnymi postaciami. Jego najstarsze odwzorowanie znajduje się na Skwerze Radiowej Trójki. Warto też obejrzeć Młyn Świętego Łukasza gdzie zjemy pyszny tradycyjny obiad.

Na drugi dzień wybierzcie się na Zamek Chojnik, z którego wieży niegdyś rzuciła się księżniczka Kunegunda. Najlepiej się tu dostać z Sobieszowa czarnym szlakiem, po drodze zwiedzając Zbójecką Grotę i Zbójeckie Skały. Wejście do zamku jest płatne, znajduje się tu również karczma i stragan z pamiątkami.

Kolejny dzień to aktywny wypoczynek w Termach Cieplickich, czyli ciepłych basenach krytych i zewnętrznych. Kilka zjeżdżalni o różnym stopniu nachylenia i prędkości zjazdu to niezapomniane chwile. Zaraz po tym proponuję zwiedzić Jelenią Górę- zachwycający Plac Ratuszowy z arkadowymi podcięciami kamienic, stare baszty i bramy.

Gdy jesteście już pełni sił czas wspiąć się na królową Karkonoszy- na Śnieżkę. Jest to najwyższy szczyt (1602 m n.p.m.) Karkonoszy, Sudetów, a także całych Czech, z którymi tę górę dzielimy. Wyciąg na Kopę zabierze Was w ok. 18 minut na wysokość 1350 m n.p.m., a stamtąd już tylko godzina drogi na Śnieżkę. Tu zobaczycie Obserwatorium Wysokogórskie im. Tadeusza Hołdysa, Kaplicę św. Wawrzyńca i budynek poczty czeskiej. Schodząc do Karpacza miniecie po drodze urokliwy kościółek Wang.

Propozycja na następny dzień to Szklarska Poręba. Koniecznie trzeba odwiedzić Leśną Hutę i Chatę Walońską- siedzibę Walonów. Stąd malowniczym szlakiem przejść można do pięknego wodospadu Szklarki. Przecinając Drogę Jeleniogórską wkroczycie na szlak wiodący na Chybotka- kilkumetrową grupę skał, z których najwyższa da się rozkołysać siłą ludzkich mięśni.

Szósty dzień można spędzić w Karpaczu na torze saneczkowym. Jest to najdłuższy tor saneczkowy w Polsce, ma 1060 m długości, a zjeżdża się z prędkością ok. 30 km/h. Spacer po deptaku i dojście do Zapory na Łomnicy, która została zbudowana w ramach programu przeciwpowodziowego. Znajduje się tu sztuczny wodospad, półkolista zapora z pięcioma przelewami z granitowych bloków. Pasjonaci sportów zimowych z chęcią odwiedzą Skocznię Narciarską Orlinek wybudowaną w 1979 r.

Ostatni dzień w Karkonoszach to dzień wyjazdu. Rano pakowanie, a potem przejazd do Parku Miniatur Dolnego Śląska w Kowarach. Jest to klimatyczne miejsce, w którym przypomnieć sobie można odwiedzone miejsca a także zobaczyć inne atrakcje okolic w miniaturze. To symboliczne pożegnanie Karkonoszy. Już tutaj można zaplanować kolejny wyjazd na Dolny Śląsk, gdzie nie brakuje walorów turystycznych.


Zapraszamy na portal www.plan4fun.pl ! Wspólnie tworzymy przewodniki i opisujemy atrakcje turystyczne z całego świata!

Dołącz do zabawy, a my pomożemy Ci zaplanować podróż!

www.plan4fun.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.