niedziela, 28 stycznia 2018

Powitanie wiosny na Las Fallas w Walencji

Powitanie wiosny na Las Fallas w Walencji


Autor: Grzegorz Pękała


Dopiero co wróciłem z Walencji, gdzie pojechałem na wspaniały festiwal pożegnania zimy - Las Fallas. Główną atrakcją jest spalenie wielkich kartonowych statuy, ale warto zobaczyć też pokazy sztucznych ogni, wybuchy petard, procesje i przy okazji zwiedzić miasto. Tej wycieczki szybko nie zapomnę.


Noc Płomieni

Co roku w połowie marca w Walencji organizowany jest festiwal Las Fallas. Nazwa pochodzi od określenia na wielkie rzeźby z papier-mache, które rozstawiane są w wielu dzielnicach miasta. Finał ma miejsce w nocy z 19 na 20 marca. Całą noc, jedna po drugiej, rzeźby zostają strawione przez ogień i po pracy artystów pozostaje jedynie popiół. Ta wyjątkowa noc uzyskała tytuł Noche de la Crema (Noc Płomieni). Przyciąga do Walencji rekordową liczbę turystów - w tym roku były aż dwa miliony osób więcej niż na co dzień. Jak wyczytaliśmy w lokalnej hiszpańskiej prasie, toalet przybyło niestety ledwie dwieście. Wyjeżdżając na Las Fallas trzeba być przygotowanym zatem na pewne niedogodności, takie jak brak miejsc w hotelach i wysokie ceny noclegów, tłok, większe niebezpieczeństwo kradzieży kieszonkowych czy też głośną muzykę i huk petard przez całą dobę.

Las Fallas

Mascletas

Nim nastąpi finał fiesty od 1 marca trwają przygotowania. Po południu każdego dnia organizowane są pokazy wybuchów petard - tak zwane masclety. Wielkiej urody w tym nie ma, ale huku i dymu sporo. Największe są na Plaza del Ayuntamiento, czyli przed ratuszem w centrum miejscowości. W ostatnich dniach festiwalu, gdy wybuchy są najbardziej spektakularne, warto przybyć na miejsce o wiele wcześniej. Wtedy przychodzi najwięcej turystów, dlatego można utknąć w tłumie kilkanaście metrów od centrum wydarzeń.

Castillo

Pokazy sztucznych ogni zwykle organizowane są około pierwszej po północy od 15 do 19 marca. Najlepiej przyjść w okolice mostu Aragorn, skąd fajerwerki widać najlepiej. Takiego widowiska nie widzieliście nigdy wcześniej i pewnie szybko nie zobaczycie. W nocy z 18 na 19 marca ma miejsce edycja specjalna - Noche del Fuego, czyli Noc Ognia. Całe niebo jakby płonęło od ton materiałów wybuchowych rozbłyskujących na niebie.

Sztuczne ognie Walencja

Ofrenda

Procesja ku czci Matki Boskiej, która dociera na plac de Virgen. 17 marca reprezentacje każdej dzielnicy Walencji składają kwiaty u stóp drewnianej statuy. W następnych dniach powstaje płaszcz z kwiatów, który pokrywa konstrukcję. W pobliżu warto zwiedzić katedrę.

Ofrenda

Zwiedzanie Walencji

Będąc w tym uroczym hiszpańskim mieście warto zobaczyć kilka jej największych atrakcji turystycznych. To, z czego słynie Walencja, to z pewnością Miasteczko Sztuki i Nauki, pozostałości średniowiecznych zabudowań wraz z obronnymi wieżami Torres de Serranos, kompleks starego miasta z Plaza del Ayuntamiento, Plaza de Torros i katedrą. Warto przejść się także doliną rzeki Turia, która zmieniona została w olbrzymi teren zielony i rekreacyjny. Dla ceniących relaks ukojeniem nerwów będzie plaża i szum morza. Warto przespacerować się też do portu, dawnego toru Formuły 1 oraz Calle de Sueca, która zmienia się w czasie festiwalu w ulicę świateł z przepięknymi dekoracjami.

Calle de Sueca


Grzegorz Pękała
YouGO!

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

W poszukiwaniu nosorożca czarnego

W poszukiwaniu nosorożca czarnego


Autor: Darek Hencner


Do Parku Hluhluwe-Imfolozi pojechaliśmy z nadzieją spaotkania nosorożca czarnego. Pomimo że nasze poszukiwania okazały się bezowocne, do domu wróciliśmy z nadzieją że przyjedziemy tutaj ponownie i może wtedy dopisze nam więcej szczęścia.


Z Dominiką obmyśliliśmy bardzo prosty plan zwiedzania Parku Hluhluwe-Imfolozi: najpierw przejedziemy Rezerwat Hluhluwe w północno-wschodniej części parku, a następnego dnia Rezerwat Imfolozi w południowo-zachodniej części. "Granicą" między dwoma parkami jest asfaltowa szosa R618 przebiegająca przez środek.
Hluhluwe i Imfolozi zostały uznane mianem rezerwatu w1895 roku, a od 1989 są zarządzane jako jeden park. Ich historia sięga jeszcze bardziej odległych czasów. Przed 1895 r. było to terytorium polowań słynnych wodzów Zulu - Dingiswayo i Shaki. Polowanie było dozwolone tylko dla rodziny królewskiej i tylko w okresie zimowym.
Dwa rezerwaty są zupełnie inne. Hluhluwe to zielone wzgórza pokryte gęstym buszem, i mówi się, że jest to najlepsze miejsce, aby zobaczyć słonie. Imfolozi jest płaskie i otwarty. Zobaczysz tam zwierzęta wolące raczej sawannę czyli impala, kudu, gnu pręgowane i zebry. Drapieżniki, takie jak likaony i lwy przenoszą się za zwierzyną, jest ich tam wiele ale musisz mieć trochę szczęścia żeby je zobaczyć. Z samego rana jedziemy trasą Magangeni oddaloną około 10 km od kempingu Hilltop. Pierwsze spotykane zwierzę to bawół afrykański w sadzawce błotnej obok drogi. Jest w błocie od stóp do rogów, przeżuwa powoli, podnosi głowę i daje nam nonszalanckie spojrzenie. Dominika, robiąca zdjęcia przez otwarte okno, miała przestrach swego życia, kiedy bawół nagle powstał. Najwidoczniej nie był zainteresowany atakiem, przeciągnął się i ponownie położył się w błocie.
Około kilometra dalej spotykaliśmy trzy nosorożce białe kąpiące się w wodzie. Na szczęście wydają się być w dobrym nastroju, starają się uchwycić nasz zapach, wzrok nosorożca jest bardzo słaby, nie może zobaczyć nawet samochodu z odległości 60 m.
Nosorożce i Park Hluhluwe-Imfolozi są synonimami, jakby nie było, to właśnie tutaj rozpoczęto Operację Nosorożec w 1960 roku, w celu ratowania nosorożca białego przed wyginięciem. Od czasu tych skromnych początków, pogłowie tych ssaków zwiększyło się do około 2000 osobników na terytorium o powierzchni 960 km².
Nosorożce czarne, są jednak rzadko spotykane. Według najnowszych obliczeń, występuje ich tutaj około 200. Są to nieśmiałe stworzenia i zawsze szukają miejsc do ukrycia. Trzeba mieć oko na wiele szczegółów by odróżnić nosorożce czarne od białych. Nie daj się zwieść nazwie, oba gatunki są takim samym odcieniu szarości. Najbardziej oczywistą różnicą jest to, że nosorożec czarny ma spiczastą górną wargę, a nosorożec biały ma szeroką, kwadratową wargę górną. Nazwa "biały" to najwyraźniej błędne tłumaczenie z afrikaans słowa szeroki - "wyd" - w odniesieniu do wargi. Czarny nosorożec ma również wklęsłe, natomiast biały nosorożec płaskie plecy. I choć nosorożce białe są większe, nosorożce czarne są bardziej agresywne.
Tak więc patrzymy na zwierzę, które waży tyle Toyota Hilux i ma ogromny temperament. Jak niebezpieczne to może być?

Niebieski WV Golf zatrzymuje za nami. Dwie osoby mówiące w języku niemieckim wychodzą z samochodu, uzbrojeni w aparaty fotograficzne i lornetki. Jest to sprzeczne z przepisami rezerwatu i i pierwsza głupota, ale wydaje się że widok tak niewinnie wyglądających tworzeń na dziko odebrał im całą logikę.
Takiego zachowania możesz oczekiwać od turystów, którzy wcześniej widzieli nosorożce w zoo, ale my również podziwialiśmy je z podziwem. Godzinę później - podczas której widzieliśmy paradę zebr, tłum pawianów, drużynę siatkarską żyraf i jeszcze jednego gburowatego bawoła – ukazało nam się około 15 szarych kształtów na zielonym wzgórzu. Słonie! Są bardzo młode dzieci w grupie i kiedy tylko jedno z nich zostanie w tyle, cała grupa czeka.
Późnym popołudniem, w drodze powrotnej na kemping Hilltop, wjechaliśmy prawie w stado nosorożców białych. Są łagodne i nie spieszą się - jeden z nich znalazł się w zasięgu wyciągniętej ręki, można wyrwać kleszcza z jego szarej skóry. Nosorożce ostatecznie przeszły w głąb buszu, a my trochę dalej spotkaliśmy kolejną blokadę: szosę pełną samochodów pełnych turystów oglądających stado słoni. Słonie przechodziły powoli przez drogę. Aby zakończyć udany dzień oglądania zwierząt zabrakło nam tylko nosorożca czarnego. Na recepcji w obozie Hilltop jest mapa rezerwatu, gdzie zwiedzający mogą pochwalić się swoimi obserwacjami. Dzisiaj, lwy i likaony widziano nad brzegiem rzeki Black Mfolozi, w pobliżu północnej granicy sekcji Imfolozi. Jedziemy tam jutro, być może je zobaczymy.

Wyruszyliśmy wcześnie rano, jest to dosyć daleko, najpierw około 50 km szosą do kempingu Mpila (główny obóz w Imfolozi), a następnie 12 km do brzegów Black Mfolozi. Po drodze opowiedziałem Dominice legendę o lwach Imfolozi.
Ostatni pozostały lew w rezerwacie został zastrzelony na początku lat 1900. Następnie, w 1958 roku, strażnicy byli zdumieni, aby zobaczyli dużego samca. Prawdopodobnie przeszedł na południe od Mozambiku, unikając myśliwych.

Bezpieczne spędził w rezerwacie kilka samotnych lat, pilnował swojego nowe terytorium, kiedy pojawiło się kilka samic - podobno przemycili je pracownicy parku.
Niektóre rodziny lwów w Imfolozi opracowały niezwykłe zwyczaje – lwy chodzą po drzewach. Ekolodzy z rezerwatu nie są całkowicie pewni, dlaczego tak jest? Najbardziej prawdopodobna teoria mówi, że wyższa wysokość pozwala na lepsze chłodzenie. Mogą to nawet zrobić dla zabawy. Może się ukrywają od nosorożców czarnych?
Jest już prawie południe, jesteśmy w punkcie widokowym nad rzeką Black Mfolozi, na pętli nazwanej Thoboti. Daleko w oddali widzimy żółtą kropkę na wyspie na rzece. Lew? Mało prawdopodobne, koty nie lubią wody.
Jedziemy dalej. Na następnym punkcie widokowym znajdujemy cztery pojazdy i grupę osób z lornetkami przyklejonymi do oczu. Oni wszyscy patrzą na tą samą żółtą kropkę. Pytamy, co tam widzą ciekawego? Lew nadal odpoczywa ale lwica poszła w głąb trzcin. Duży kot wstaje, wyciąga się i ponownie odpoczywa dalej. Jest upalnie - czego więcej można oczekiwać od lwa w południe?
Kryjówka Bhejane na Ngotsha Loop jest bardziej zatłoczona niż sklep w czasie przerwy obiadowej. Impale, zebry, żyrafy, kudu i niale zebrały się wokół wodopoju. Dwa guźce tarzają się w błocie. Do idealnego zdjęcia brakuje nam jeszcze lwów, słoni i likaonów no i nosorożca czarnego, ale on pojawia się przeważnie w nocy.

W drodze powrotnej spotykamy jeszcze więcej nosorożców białych.
Nigdy nie udało mi się zobaczyć, nosorożca czarnego, ale uważam że jest w porządku. Przyjedziemy tutaj ponownie, to element zaskoczenia sprawia, że ​dzikie obszary jak Hluhluwe-Imfolozi są tak wyjątkowe. Każdy safari jest inne, nigdy nie wiesz czego możesz się spodziewać.
Kłusownictwo na nosorożce rozwinęło się dramatycznie w ciągu ostatnich kilku lat, pogłowie nosorożców w Hluhluwe-Imfolozi też nie zostało oszczędzone. Zostało zabitych wiele nosorożców, pomimo starań władz parku. Spotkanie nosorożca w naturalnym środowisku, białego lub czarnego - jest kolejnym przypomnieniem, jak delikatne jest nasze naturalne dziedzictwo, i jak ważne jest jego zachowanie.

Nosorożce białe Nosorożec biały zwany szerokopyskim


Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

W jaki sposób zaaranżować transport na wycieczkę zagraniczną?

W jaki sposób zaaranżować transport na wycieczkę zagraniczną?


Autor: Lucjan Krainski


Wycieczka zagraniczna to zazwyczaj znaczące zdarzenie w życiu zwykłego człowieka. Przed wycieczką jesteśmy bardzo zaaferowani kwestią zetknięcia się z egzotyczną kulturą, nowymi przepisami bądź też tradycjami.


W ferworze gorących przygotowań oraz rozpisywaniu planu wycieczki nieraz nie pamiętamy jednakże o tym, jakim sposobem przygotować się do zagranicznej wycieczki od strony transportu oraz logistyki.

Większa część ludzi wybiera najczęściej wyjazdy zagraniczne oferowane przez profesjonalne biura podróży. Są jednakże i tacy, którzy pragną podróżować wybranym przez siebie transportem. Jadą stopem, koleją bądź swoim autem, nie mając do tego żadnego przygotowania.

Autostop
Musimy pamiętać, iż nie wszędzie traktują autostopowiczów, tak samo jak w naszym państwie. Dla przykładu: w Rumunii kierujący samochodami niemal zawsze chcą zapłaty za podwiezienie. W pozostałych państwach „zwyczaj” jeżdżenia autostopem jest natomiast zupełnie nieznana. Przed naszym egzotycznym wyjazdem przejrzyjmy przeto trochę postów na stronach internetowych, aby nie przytrafiła się nam żadna trudna sytuacja.

Kolej
To stosunkowo bezpieczny sposób transportu. Fatalny stan naszej kolei sprawia, iż istnieje niewiele krajów, które mogą nas w jakikolwiek sposób zdziwić w materii poruszania się koleją. Pamiętajmy jednakże, że za granicą często obowiązują inne zasady oraz ceny przy zdobywaniu biletów. Inne są również formy danych klas i miejscowe zwyczaje (np. istnieją miejsca, gdzie na peronach trwa ciągły handel, który przenosi się periodycznie do wnętrza wagonu).

Auto
Samochód zapewnia swobodę poruszania się, jest względnie pewny oraz zapewnia poczucie niezależności od innych środków przemieszczania się. Przed podróżą własnym samochodem musimy jednakże pamiętać o:
- zasadach drogowych, które poza naszym krajem mogą być kompletnie inne aniżeli u nas (ruch lewą stroną, różne ograniczenia prędkości itp.)
- uprawnieniach - zwłaszcza w czasie wyjazdów egzotycznych może okazać się, że nasze prawo jazdy nie obowiązuje na obszarze danego kraju
- opłatach - w miejscu, do którego wyruszamy mogą obowiązywać rozmaite opłaty. Tyczy się to nie tylko przejazdów autostradami, ale także w czasie przejazdów zwykłymi drogami.
Przed zagranicznym wyjazdem zaplanujmy przeto wszystko rzetelnie oraz z wszystkimi drobiazgami. Trzeba poświęcić na to kilka minut, choćby po to, ażeby nie przytrafiła się nam w obcym kraju żadna przykra sytuacja.


Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Los Angeles - Działeczka?

Los Angeles - Działeczka?


Autor: Dawid Pisarski


Tuż przed uroczystością rozdania Oscarów warto dowiedzieć się, jak naprawdę wygląda Miasto Aniołów oraz dlaczego statuetki są odbierane laureatom tuż po zakończeniu gali.


„El Pueblo de Nuestra Senora Reina de los Angeles sobre el Rio Porciuncula” co w tłumaczeniu oznacza „Miasto naszej Pani Królowej aniołów nad rzeką Porziuncola” – taką właśnie nazwę nadali franciszkańscy misjonarze niewielkiej osadzie w 1769 roku.


Jak zauważył Wojciech Orliński w swojej książce Ameryka nie istnieje „To nawet dziwne, że przyjęła się skrótowa nazwa „Los Angeles”, bo przecież bardziej logiczne byłoby „Nuestra Senora”. Dobrze, że nie „Porciuncula”, bo etymologicznie nazwa franciszkańskiego kościoła to „niewielki skrawek ziemi”. Czyli: działeczka. Nazwa w kontekście narkotyczno-gangsterskiej sławy Los Angeles kojarząca się raczej jednoznacznie.”


Burzliwy rozwój miasta zaczął się pod koniec XIX wieku, gdy doprowadzono do miasta kolej transkontynentalną a następnie odkryto w okolicy złoża ropy naftowej. W roku 1930 powstał słynny ośrodek produkcji filmów Hollywood.

Może wydawać się absurdalne, że ta niegdyś mała wioska rozrosła się w olbrzymie miasto, ponieważ kto chciałby mieszkać pośrodku pustyni? A jednak. Wielką aglomerację otoczoną pustynią i oceanem zamieszkuje aż 16 milionów osób! Co więcej, w tym pustynnym klimacie, wbrew prawom natury i ekonomii, mieszkańcy pracowicie dbają o trawniki przed swymi domami. Nie należy się więc dziwić, że wczesnym rankiem i późnym popołudniem zraszacze pracują pełną parą. Europejczyk znajdzie tu jeszcze jeden absurd, który wywoła u niego chichot – najstarszy budynek – Avila Adobe, małą chatkę wzniesioną przez meksykańskiego farmera w 1818 roku.

Mieszkańcy dobrze wiedzą, że miastu daleko do wyszukanego stylu Paryża, bogactwa Londynu czy historycznego Rzymu, są jednak przekonani, że żyją w mieście, które dostarcza najwięcej rozrywki. To właśnie tutaj powstał pierwszy na świecie park rozrywki a filmy powstające w olbrzymich halach filmowych są światowymi megahitami. Postawa Amerykanina w opowiadaniu "Rybak" świetnie ukazuje także sposób amerykańskiego myślenia.

Wszyscy turyści obowiązkowo zaliczają Disneyland, Beverly Hills, Universal Studio i Hollywood – żywą ikonę Miasta Aniołów. To właśnie przy Hollywood Boulvard znajduje się słynny Kodak Theater, gdzie corocznie odbywa się wielka gala wręczenia Oscarów. Monopol na oscarowe transmisje ma amerykańska stacja telewizyjna ABC. W zeszłym roku za 30-sekundowy spot reklamowy podczas transmisji z gali trzeba było zapłacić… 1,7 mln dolarów!


Oscary (stop cyny, antymonu i miedzi pokryty warstwą 24-karatowego złota) produkowane są przez niewielką firmę w Chicago i po uroczystym wręczeniu… wracają do Chicago. Powód? Trzeba wygrawerować nazwiska zwycięzców. Laureaci zobowiązują się także, że nagrody nie sprzedadzą.

IMG_0761
Hollywood Walk of Fame (fot. D. Pisarski)

IMG_1289
Venice Beach (fot. D. Pisarski)



IMG_0732
Jedna z ponad 2400 pięcioramiennych gwiazd na
Hollywood Walk of Fame (fot. D. Pisarski)

o podróżach i przygodzie www.e-viaje.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Wakacje na Hvar – chorwackiej wyspie dla osób puszkujących przygód

Wakacje na Hvar – chorwackiej wyspie dla osób puszkujących przygód


Autor: Anna Kowalik


Na wyspę Hvar można się dostać za pomocą promu z przystani Stari Grad. Miasto jest położone przy zadziwiająco długiej zatoce i otoczone przez bujnie zalesione wzgórza. W jego centrum znajduje się szesnastowieczny zamek Tvrdalj, w którym żył sławny poeta Petar Hektorović.


Hvar oferuje nowoczesne formy rozrywki, dzięki czemu niezależnie od sezonu jest pełne turystów z całego świata, zarówno w nocy jak i w dzień.

Wyspa Hvar położona jest w centralnej części Dalmackiego archipelagu i jest najdłuższą wyspą w Chorwacji. Jej przyjemny klimat, dogodne warunki naturalne i obecność zabytków architektonicznych czynią z niej idealne miejsce na wakacje w Chorwacji. Od zachodniej strony z miasta wychodzi droga prowadząca do Sućurje, wzdłuż której znajdują się takie osady jak: Milna, Brusje, Stari Grad, Dol i wiele innych.

Hvar w Chorwacji jest istnym królem pośród wszystkich wysp Dalmacji i był znany już starożytności jako ważna pozycja strategiczna i żeglarska. Dziś Hvar jest uważana za jedną z 10 najpiękniejszych na całym świecie. Główne miasto jest zlokalizowane na zachodnim krańcu wyspy, a dzięki panującemu klimatowi znane jest także jako centrum zdrowia. Nie trudno zaobserwować tutaj mieszankę przepychu przyrody śródziemnomorskiej, bogatego dziedzictwa kulturowego i historycznego oraz nowoczesnej turystyki.

Położone pośród malowniczej przyrody, zwrócone ku południu – słonecznej stronie świata, posiadające bogate dziedzictwo kulturowe miasto Hvar jest istnym źródłem cudów. Aktualnie jest to centrum turystyczne na wyspie i jedno z najpopularniejszych miejsc w kraju. Wakacje tutaj dla każdego turysty oznaczają niezapomniane chwile i przyjemnie spędzony czas. Wpływ na to także fakt, iż apartamenty w Hvar, oferujące wysoki standard i luksusowe warunki dostępne są w stosunkowo niskich cenach. Miejsce to już od XIX wieku cieszyło się dużą popularnością, idealne dla siebie propozycje odnajdą tu zarówno goście szukający niezapomnianych wrażeń jak i ci oczekujący ciszy i spokoju.


Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.